środa, 23 maja 2018

Eden Hazard: Indywidualne nagrody mnie nie obchodzą


W sobotnim spotkaniu, Eden Hazard pojawił się w trykocie Chelsea po raz 300. Belg jest szóstą osobą z zagranicy, która może poszczycić się takim wynikiem. Gianfranco Zola był pierwszy, a podobieństwa między nimi nie kończą się właśnie na tym.

Aby uczcić 300 spotkań Edena dla klubu, oficjalna strona postanowiła zadać zarówno jemu, jak i Gianfranco Zoli podobny zestaw pytań. Jutro będziemy mogli przeczytać odpowiedzi Włocha, natomiast dzisiaj prezentujemy wywiad z Edenem Hazardem.

W jakim wieku byłeś, kiedy po raz pierwszy zdałeś sobie sprawę, że mógłbyś dobrze dryblować?

- Kiedy zaczynałem, to znaczy miałem wtedy około 4 lat. Kiedy jesteś taki młody, po prostu chcesz grać i cieszyć się tym. Nie zdajesz sobie sprawy jakie masz umiejętności. Potem, kilka lat później, może trzy albo cztery, ludzie zaczynają dużo mówić, a ty słuchasz swojego taty i wszystkich dorosłych facetów. Powtarzają, że to co robisz jest dobre, że masz jakieś umiejętności. Wtedy zdajesz sobie z tego sprawę. Odpowiedź na to pytanie to około siedmiu lub ośmiu lat.

Musiałeś nad tym myśleć, czy dryblingi przychodziły ci naturalnie?

- Oczywiście, kiedy jesteś młody to o tym nie myślisz - po prostu grasz. Cieszysz się chwilą z przyjaciółmi, ponieważ wszyscy się dobrze bawimy. Znasz wszystkich wokół i jesteś szczęśliwy.

Czy grałeś przeciwko starszym chłopakom?

- Oczywiście. Prawie nigdy nie grałem z moimi rówieśnikami. Zawsze rywalizowałem z chłopakami starszymi o rok, ponieważ kolegowałem się z pokoleniem z 1989 lub 1990 roku, a ja urodziłem się w 1991. Na pewno kiedy grasz ze starszymi chłopakami więcej się uczysz.


Czy próbowałeś dryblować w domu pomiędzy nieruchomymi obiektami?

- Nie, jedyną rzeczą, którą robiłem w domu to gra z moimi braćmi. Wnętrze nie było tak duże, więc musieliśmy przesuwać różne przedmioty w kąt. Później przestaliśmy nawet strzelać, bo zdaliśmy sobie sprawę, że w domu mamy cenne rzeczy. To jedyna rzecz, którą robiłem z piłką w domu.

Czy coś kiedyś złamałeś?

- Wielokrotnie, zapytajcie moją mamę!

Twoja mama też była piłkarką, na pewno to rozumiała...

- Tak, na pewno. Na pewno.

Czy jest jakiś powód, dla którego nauczyłeś się grać dwiema nogami? Dlaczego nie jesteś piłkarzem, który operuje jedną nogą?

- To dlatego, że mój ojciec zwykł mówić, że piłka nożna to nie tylko jedna noga. Teraz to samo powtarzam moim dzieciom. Trzeba grać lewą i prawą nogą. Kiedy jesteś młody to po prostu o to nie dbasz, ale kiedy zaczynasz myśleć, że chcesz być lepszy, trenujesz słabszą nogę.


Czy ważne jest, żeby nauczyć się tego za młodu?

- Tak, oczywiście. Najlepiej uczysz się, kiedy jesteś młody. To jest jak nauka języka. Moje dzieci mówią w obu językach, ponieważ zaczęły bardzo wcześnie, a piłka nożna jest taka sama. Kiedy młodo zaczniesz grać dwoma nogami, możesz być dobry.

Czy to prawda, że pierwszy kontakt z piłką jest najważniejszy?

- Tak, zdecydowanie. Opanowanie piłki i pierwszy ruch są najważniejsze. Dla mnie piłka nożna to przede wszystkim pierwszy kontakt, ponieważ kiedy tracisz kontrolę nad futbolówką, nie możesz dalej grać. Uwielbiam oglądać Juana Matę i lubiłem z nim grać, ponieważ jego pierwszy kontakt był zawsze dobry. On po prostu gra w piłkę nożną.

Tak samo Gianfranco Zola powiedział o Marku Hughesie. Możesz dać mu najgorsze podanie na świecie, a on potrafi nad tym zapanować.

- Właśnie dlatego potrzeba w drużynie najlepszych piłkarzy. Czasami twoje podanie może być okropne, a fantastyczny piłkarz i tak sobie z tym poradzi, przejmie kontrolę nad piłką, utrzyma się przy niej.

Ty, podobnie jak Zola, bardzo szybko zadomowiłeś się w Chelsea.

- Kiedy wchodzisz do nowego klubu, chcesz występować, chcesz od razu zagrać dobry mecz. Kiedy możesz porozmawiać z kolegami z drużyny nie tylko o piłce, ale o wszystkim, czujesz się pewniejszy. Kiedy masz zaufanie swoich kolegów i menedżera, jest to łatwiejsze.

- Miałem trochę szczęścia, bo kiedy zmieniłem kraj Petr Cech mówił po francusku, podobnie jak Azpilicueta. Michael Essien też mi pomagał, ponieważ czasami nie rozumiałem po angielsku i oni to wiedzieli, Tłumaczyli mi niektóre zagadnienia, rozmawiali ze mną po francusku, a potem ja zacząłem mówić po angielsku.

Bardzo często jesteś faulowany, a mimo wszystko nie ponoszą Cię nerwy, nie szukasz odwetu. Czy to trudne?

- Nie, to naturalne i to jest edukacja. Moi rodzice zawsze mi mówili, że jeśli jakiś facet cię kopie, odpłać mu się dobrą grą na boisku. To jest moja filozofia. Proste! Teraz wiesz, że kiedy jakiś obrońca mnie sfauluję, ja przy następnej akcji będę chciał go ominąć jakimś zwodem. Jeśli chciałbym uderzyć jakiegoś piłkarza, jestem za mały i na pewno na tym stracę [śmiech].

A co z podejmowaniem decyzji na boisku. Próbujesz znaleźć wszystkie opcje, czy zgadujesz co może wydarzyć się w przyszłości?

- Próbuję. Staram się widzieć wszystko, ale w piłce nożnej trzeba myśleć bardzo szybko. Nie masz 10 sekund na zastanowienie, bo jeśli myślisz za długo, obrońca odbierze ci piłkę. Lubię mówić, że gram z instynktem. Za każdym razem kiedy mam piłkę, staram się znaleźć właściwe rozwiązanie. Jeśli jest nim drybling, drybluję. Jeśli najlepszym rozwiązaniem jest podanie, robię to i ruszam do przodu. Zawsze gram z instynktem.

Na piłkarzach takich jak Ty ciąży duża presja, ponieważ jeśli coś nie układa się po myśli drużyny, wiele się od Was oczekuje.

- Nie lubię mówić, że nie odczuwam presji, bo w piłce nożnej zawsze czuć pewien nacisk. Nie myślę o tym jednak zbyt wiele. Kiedy gram, staram się dać z siebie wszystko. Jeśli zespół mnie potrzebuje, postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy. Czasami drużyna przeciwna dobrze się broni, a my często atakujemy, a mimo wszystko nie możemy strzelić gola. W takich przypadkach jesteś typem piłkarza, który może zrobić różnicę. Zola był takim zawodnikiem, on mógł zmienić losy meczu w jednej sekundzie. Przeciwnicy skupiają swoją uwagę właśnie na nas, ale musimy sobie z tym radzić, nie ma problemu.

Przez te wszystkie lata unikasz groźnych kontuzji. Czy jest coś szczególnego w ich zapobieganiu?

- Mam szczęście i jestem silny. Czasami piłkarze są delikatni i mają wiele kontuzji, ale ja mam szczęście. W zeszłym roku miałem kontuzję kostki, ale przez większość czasu jestem zdolny do gry. Dlaczego? Nie wiem. Na pewno dbam o swoje ciało, jestem zawodowcem i nie umiem tego wyjaśnić. Myślę, że dużo tu zależy od szczęścia.

Wygrywasz sporo pojedynków główkowych pomimo swojego wzrostu. Co o tym powiesz?

- To wszystko dlatego, że wysoko skaczę. Czasami wygrywam pojedynki główkowe z obrońcami, ale to nie moja filozofia, to tylko dodatek. Lubię grać kiedy mam piłkę przy nodze.


Jak dużo wiesz o karierze Zoli w Chelsea?

- Nie wiem zbyt wiele, bo naprawdę zacząłem oglądać Chelsea, gdy Didier Drogba był tutaj. Nie wiem zbyt dużo o Zoli, ale słyszałem o nim mnóstwo rzeczy, bo jest wielką legendą Chelsea i jesteśmy podobni na boisku. Widziałem kilka jego bramek i myślę, że był fantastycznym piłkarzem.

Wy dwaj wygraliście wiele plebiscytów na Player OF The Year w Chelsea. Czy to dla Ciebie ważne?

- Nie, to nie jest dla mnie ważne. Najważniejsza jest radość z gry, zdobywanie trofeów i zbiorowe trofea. Indywidualne nagrody nie są dla mnie ważne. Zawsze miło jest wygrać taki plebiscyt, ale w piłce nożnej łatwiej jest przydzielić taką nagrodę napastnikowi, bo zdobywa bramki. Czasami zapominamy jak fantastycznych mamy bramkarzy lub obrońców. Chciałbym, żeby zwrócono na to uwagę.

Czy jest jakiś powód, dla którego chciałbyś lub nie chciałbyś grać w latach 90'?

- Dwadzieścia lat temu nie było tak zupełnie inaczej, ale myślę, że wtedy futbol był sportem, a dzisiaj jest w nim sporo biznesu. Musisz wygrywać, musisz sprzedawać koszulki, mamy wiele rzeczy do zrobienia. Myślę, że 20 lub 30 lat temu było trochę inaczej i mogłeś skupić się na grze.

źródło: chelseafc.com