Codzienna dawka informacji prosto ze Stamford Bridge. Blog prowadzony przed administrację fanpage Chelsea Poland.
czwartek, 18 stycznia 2018
+/- Chelsea 1:1 Norwich (5:3 k.)
Po 3 meczach bez strzelonej bramki wszyscy kibice mieli nadzieję i wręcz oczekiwali od zawodników The Blues przełamania i zwycięstwa, zwłaszcza, że okoliczności sprzyjające – mecz u siebie na Stamford Bridge oraz rywal z nieco niższej półki bo drugoligowe Norwich.
Chelsea od pierwszych minut dokręciło rywalom śrubkę, bardzo aktywny na początku Willian starał się rozkręcić kolegów i zachęcić ich do śmiałych ataków. Opłaciło się, gdyż okazji było dużo w pierwszej połowie, były one składne ale niestety tak jak to bywa ostatnio zabrakło skuteczności. Problemem mogła być słaba, wręcz rozczarowująca postawa Michy’ego Batshuayi’ego. Był on zupełnie bezproduktywny, a jego błąd w defensywie prawie kosztował niebieskich stratę bramki. Danny Drinkwater pięknym strzałem trafił w poprzeczkę, Cesar Azpilicueta minął się z piłką po uderzeniu z główki Bakayoko i to były dwie najgroźniejsze okazje w pierwszej odsłonie The Blues. Ethan Ampadu zagrał dobre pierwsze 45 minut, jak na 17-letniego młokosa grał bardzo rozsądnie i dojrzale pomimo jednego błędu.
W drugiej odsłonie mecz się zdecydowanie wyrównał. Po kilku kolejnych błędach Michy Batshuayi w 55. minucie zdobył bramkę po asyście Kenedy’ego. Wcześniej kapitalnym wejściem w swoim stylu na połowę rywala popisał się David Luiz. Willian pokazywał także w drugiej jak i w pierwszej połowie, że jest znakomicie wyszkolony technicznie i dryblował między obrońcami kanarków. Danny Drinkwater bezskutecznie próbował strzałów z dystansu na bramkę Gunna. Willy Caballero wiele razy ratował nam skórę pięknymi interwencjami, po akcjach poprzedzonych błędami The Blues – między innymi Drinkwatera. Ethan Ampadu bardzo dobre spotkanie, spokój w obronie, wyrachowanie, rozsądek – jest to z pewnością wielki talent i dobrze prowadzony może stać się drugim Davidem Luizem (nie tylko ze względu na fryzurę). W przeciągu całego meczu na uwagę zasługuje również występ Davide Zappacosty, który popisał się kilkoma sprintami i dobrze wspomagał swoich kolegów w ofensywie. W 80 minucie pojawił się na boisku Alvaro Morata i już zdążył zmarnować 2 dogodne sytuacje na strzelenie bramki. W 93 minucie straciliśmy bramkę i rozpoczęła się dogrywka.
W dogrywce dobra gra N’Golo Kante, kilka zgaszonych ataków kanarków. Przez całą dogrywkę w ataku Chelsea waliła głową w mur i nie mogła strzelić gola na 2:1, mimo dogodnych sytuacji i zmasowanym ataku. Ale piłkarze Norwich nie przyjechali tutaj, aby się bronić i odpowiadali również bardzo składnymi i przemyślanymi akcjami. Tiemoue Bakayoko w złej dyspozycji, trudno sobie było przypomnieć jego dobre zagranie w dzisiejszym meczu. Hazard momentami wyglądał na osamotnionego, nie miał z kim rozgrywać i tworzyć ataków. Widać było jego dobre pomysły, ale jakby był szybszy co najmniej o jedno tempo od swoich kolegów. Morata nawet strzałami z główki nie umiał pokonać bramkarza Norwich, widać było jego niemoc strzelecką, która jest widoczna od ostatniego czasu. Pedro podsumował swój niezbyt udany występ otrzymując czerwoną kartkę w 27 minucie dogrywki. David Luiz jak na obrońcę światowej klasy przystało dzielnie przerywał ataki kanarków w końcówce. Kolejny Hiszpan otrzymał czerwoną kartkę – Alvaro Morata za symulowanie faulu w polu karnym i później za dyskusje do sędziego kolejną żółtą – zagrał 40 minut i śmiało można ocenić jego występ jako mizerny.
Ostatecznie wygrywamy po rzutach karnych 5:3. Pomimo zwycięstwa kilka słów przychodzi mi do głowy – bezradność, niemoc, zawód. Jest bardzo wiele aspektów do poprawy, przede wszystkim ofensywa, forma strzelecka napastników, skuteczność. Miejmy nadzieję, że z biegiem czasu nasz zespół stanie się lepszy i będzie przede wszystkim skuteczniejszy. W meczach z silniejszymi rywalami nie będzie można pozwolić już sobie na takie nerwowe momenty i chwile słabości.
