środa, 23 sierpnia 2017

"Moje najmilsze wspomnienie z Chelsea" - Tomasz Serweta

To już czas na drugi wpis w naszej serii pt. "Moje najmilsze wspomnienia z Chelsea" w której to nasi fani mogli wziąć udział w blogowym konkursie. Przed Wami praca, która zajęła drugie miejsce autorstwa Tomasza Serwety!


Moim najmilszym wspomnieniem z Chelsea jest zdecydowanie sięgnięcie po puchar UEFA Champions League przez naszą kochaną drużynę. Kiedy po wyeliminowaniu Barcelony w półfinale z Ligi Mistrzów na następny dzień dowiedziałem się że przyjdzie nam się zmierzyć z Bayernem Monachium wiedziałem, że zadanie nie będzie łatwe ale wierzyłem, że po raz pierwszy w historii zdobędziemy ten tytuł. W pamięci utkwiła mi seria rzutów karnych z finału w roku 2008. Dokładnie pamiętam kiedy nasza legenda podeszła z piłką do decydującego rzutu karnego, byłem pewny że to trafi, kiedy brał rozbieg schowałem głowę pod kołdrę i nasłuchiwałem czy trafi czy nie, kiedy wychyliłem głowę spod kołdry zobaczyłem, że John się poślizgnął i trafił w słupek, a kiedy po dalszej serii jedenastek okazało się że przegraliśmy, rozpłakałem się i nie mogłem spać przez całą noc rozpamiętując rzut karny Johna Terrego. Jednocześnie te karne były moim najsmutniejszym wspomnieniem z Chelsea. Wiedziałem jednak że ten dzień będzie magiczny i odegramy się za tamten finał. 

Miałem wtedy 12 lat i doskonale pamiętam ten dzień, siedziałem w salonie owinięty szalikiem, ubrany w strój Chelsea, a w ręce trzymałem swojego misia Chelsea, którego dostałem od taty w prezencie na 10 urodziny. Pierwsza połowa nie była dla nas zbyt dobra, Bayern napierał a my staraliśmy się grać z kontry i zagrywać górne piłki na naszego "Asa" czyli Didiera Drogbę. Druga połowa w naszym wykonaniu wyglądała troszkę lepiej ale Bayern miał swoje groźne sytuacje i niestety wykorzystał jedną z nich w 83 minucie, bramkę strzelił Muller, po bramce zacząłem się modlić abyśmy wyrównali i abyśmy wygrali ten finał. Nareszcie nadeszła minuta 88 kiedy nasz "As" po dośrodkowaniu Juana Maty wbił mocno piłkę głową do siatki, pamiętam, że wybiegłem z salonu otworzyłem okno w pokoju i zacząłem się cieszyć jak dziecko, bo w sumie byłem dzieckiem. Następnie zostałem okrzyczany przez swoich sąsiadów za krzyki ale mnie to nie obchodziło, bo byłem zbyt bardzo szczęśliwy i myślałem tylko o wygranej. Nadeszła dogrywka i tuż po rozpoczęciu w 95 minucie po faulu na Riberym doszło do karnego dla Bayernu pomyślałem sobie, że jak Robben strzeli, niestety przegramy ten finał, ale na nasze szczęście świetną interwencją popisał się Petr Cech. W końcu po dogrywce nadszedł czas na rzuty karne, byłem bardzo zestresowany ale miałem wielką nadzieje że wygramy. Pierwszego karnego strzelił Lahm, następnie do piłki podszedł Juan Mata i niestety nie wykorzystał jedenastki. Modliłem się tylko o to aby Cech coś obronił przy najbliższych 3 strzałach ale niestety Gomez i Neuer trafili swoje jedenastki podobnie jak David Luiz i Lampard. Kiedy karnego nie trafił olić byłem wniebowzięty bo wiedziałem, że jest szansa na wygranie tych karnych. Następnie karnego strzelił Ashley Cole i udało nam się wyrównać w tych karnych. Kiedy powolnym krokiem do piłki podchodził Schweinsteiger wiedziałem, że jest niepewny i że nasz bramkarz obroni ten rzut karny i kiedy po sparowaniu piłki na słupek, Petr Cech obronił tego karnego wiedziałem, że nasza legenda nie spudłuje tego karnego, ale miałem w oczach strzał Terrego z poprzedniego finału i byłem lekko zaniepokojony. 

Kiedy uderzył i piłka toczyła się do bramki a Neuer rzucił się w drugą stronę, zacząłem płakać ze szczęścia, biegałem po całym domu z moim misiem i szalikiem, wymachiwałem nimi jakieś 20 minut i wciąż było mi mało, była to jedna z najszczęśliwszych chwil w moim życiu i wiem że nigdy tego nie zapomnę, większej radości nigdy nie przeżyłem, bo po prostu kocham Chelsea od najmłodszych lat i nigdy nie przestane im kibicować, moim marzeniem jest zagrać w Chelsea, choć wiem że to będzie trudne, to i tak wciąż mam nadzieję że kiedyś się tam znajdę.