wtorek, 7 marca 2017

+/- West Ham 1-2 Chelsea

W poniedziałkowy wieczór mecz na London Stadium między West Hamem a Chelsea zamykał 27 kolejkę Premier League. Nastawieni na ciężki bój gracze The Blues pokonali gospodarzy 1-2 i utrzymali swoją pozycję lidera tabeli.A ja tradycyjnie zajmę się wyciągnięciem zalet i wad jakie można było ujrzeć w tym spotkaniu z pozycji fana Chelsea.

Eden Hazard. Czy trzeba pisać coś więcej? Jak bardzo jego umiejętności rozwinęły się od początku pobytu na Stamford Bridge, ciężko opisać słowami. Ten gość dziś kolejny raz pokazał, że jego zdolności wykraczają ponad granice wszystkich innych piłkarzy. Moim zdaniem świat powinien otworzyć już oczy a nie przymrużać ich tylko na dwójkę Ronaldo-Messi. Eden zagrał rewelacyjne spotkanie, brał na siebie odpowiedzialność od początku spotkania wówczas gdy gracze West Ham napierali. Świetna gra zarówno w grze z kontry jak i w utrzymaniu. To właśnie po kontrze zdobył bramkę. Kontry - no właśnie. W grze Chelsea było dziś dość przejrzyściej widać rękę Antonio Conte. Nie posiadaliśmy piłki tyle co zwykle, daliśmy się wyszumieć graczom Młotów, by potem ich skarcić. Podobnie jak w meczu wyjazdowym z ManCity. Dość nową zagrywką były długie podania Davida Luiza pomijające linię pomocy.  Brazylijczyk próbował ich parokrotnie, dwa razy było blisko by z takiego zagrania udało się stworzyć coś więćej (jak zaraz po rozpoczęciu meczu). Jeśli już jesteśmy przy Luizie, to można go w tym spotkaniu określić jednym słowem - mur. Bezbłędny. Dało się to zauważyć po zrozpaczonej minie Andy'ego Carrolla. Podobnie rewelacyjnie w defensywie spisywał się Victor Moses, który ze względu na przyjętą taktykę miał więcej zadań obronnych.

O plusach można by się rozpisywać. Ciężko nie cieszyć się z 10 punktowej przewagi w lidze nad Tottenhamem. Jednak zwrócę uwagę też na słabsze punkty w naszym zespole. A takim był z pewnością Marcos Alonso. Hiszpan dał się parę razy ograć Snodgrassowi, i to z jego strony najczęściej były wrzucane piłki w nasze pole karne. Ponad to był niedokładny i psuł dobrze zapowiadające się kontrataki. Kolejny raz tracimy bramkę w końcówce spotkania, gdy nasze zwycięstwo jest już przesądzone. Taka dekoncentracja w ostatnich minutach może kiedyś się źle skończyć. Daleko od tego było wczoraj, mimo że w 93 minucie przy stanie 1-2 w nasze pole karne wstrzeliwana była kolejna centra, jednak kto wie co może się stać gdy stawka spotkania będzie większa.

Na tym zakańczam kolejne "wydanie" plusów i minusów. Pewnie większość z was czuje się oburzona bo przecież: Pedro i Costa z przodu zagrali bardzo słabo. Ja zapytam tylko, czy wolelibyście tą dwójkę oglądać wówczas gdy grają fantastycznie, lecz nieskutecznie, czy gdy zagrają w cieniu brylującego Edena Hazarda i mimo to ich zagrania są kluczowe (Pedro asysta, Costa gol)? No właśnie.