czwartek, 10 maja 2018

+/- Chelsea 1:1 Huddersfield


To miał być bardzo ważny mecz, jednak trener wystawił na wpół-rezerwową drużynę, nie wiedząc czemu. Na ławce usiadła główna gwiazda Chelsea - Edena Hazard. Dla mnie osobiście była to bardzo niezrozumiała decyzja. Być może chciał dać odpocząć piłkarzom, ale pytanie przed czym? No właśnie przed niczym! To był bardzo istotny mecz, który nie został potraktowany na poważnie. Od samego początku The Blues miała kontrolę nad meczem i operowała piłką. Brakowało niestety jakości i szczęścia.

Mieliśmy wiele niebezpiecznych sytuacji, po który powinna, a wręcz musiała paść bramka. W każdym z tych przypadków czegoś brakowało. Rudiger nie potrafił skierować piłki do siatki z jakiś 3 metrów. Przeciwko Liverpoolowi zagrał spotkanie życia, a teraz zagrał słabo. Popełniał proste błędy a piłkarze Terierów często wymuszali na nim faule, których powinien uniknąć. Pozostali piłkarze z bloku defensywnego nie mieli żadnej pracy. Nie może to dziwić skoro posiadanie piłki wynosiło 78%-22%, oczywiście na korzyć gospodarzy. Marcos Alonso został strzelcem bramki, chociaż to i tak dużo powiedziane. Znalazł się w dobrym miejscu, o dobrej godzinie i dostał w twarz piłką, która wpadła do siatki.

Środek pola został całkowicie przejęty przez Chelsea, jednak brakowało w nim jakości. Sam Fabregas to zdecydowanie za mało jeśli mówi o kreacji. Jego boiskowy partner Kante jak zwykle super wywiązywał się ze swoich powinności, jednak nie miały one w najmniejszym stopniu wpływu na grę ofensywną The Blues. W formacji ataku poza wcześniej wspomnianym Hazardem zabrakło Giroud, którego zastępował Morata, a ten również nie zachwycał. Miał jedną groźną sytuację lecz po ominięciu bramkarza kąt był zbyt duży i nie był w stanie skierować futbolówki do bramki. Jego poczynania wspierali Pedro i Willian. Hiszpan zagrał słabo i był niewidoczny. Po Brazylijczyku mogliśmy oczekiwać znacznie więcej i połowicznie się nie zawiedliśmy. W jego grze brakowało mi zdecydowanie jednej rzeczy czyli podjęcia większego ryzyka i prób z dystansu.

Ten mecz był idealnym podsumowanie obecnego sezonu. Ogromna sinusoida formy. Po zwycięstwie z finalistą Ligi Mistrzów, nie potrafimy wygrać z drużyną, która walczy o ligowy byt.