poniedziałek, 7 maja 2018

+/- Chelsea 1:0 Liverpool


Wychodząc na murawę piłkarzom Chelsea musiała przyświecać tylko jedna myśl - Ten mecz za wszelką cenę trzeba wygrać. Od pierwszego gwizdka arbitra grę prowadził Liverpool, operował piłką i to głównie oni tworzyli sobie groźne sytuację podbramkowe. Ekipa The Blues miała jeden prosty cel, skutecznie wyłączyć z gry Salaha. Odcięcie Egipcjanina to już połowa sukcesu. Oczywiście było to zadanie bardzo ciężkie, ale blok defensywny sprostał wyzwaniu.

Na szpicy zagrał bohater tego spotkania, Olivier Giroud. Od paru spotkań podstawowy już napastnik  udowodnił swoją przydatność w zespole. W klubie gra od paru miesięcy a reprezentuję zaangażowanie godne podziwu. Antonio Conte uhonorował jego występ pozostawiając  go na boisku do ostatniego gwizdka. Obok Francuza genialne spotkanie zagrał Courtois. W swoich interwencjach był niezwykle pewny i wielokrotnie ratował Chelsea przed groźnymi strzałami. Można powiedzieć, że Belg ma patent na Senegalczyka. Strzelił mu tylko jedną bramkę w sezonie 14/15, oczywiście reprezentując barwy Świętych.

W środku pola zdecydowanie królował Kante. Jego odbiory to już poezja. Na boisku było go pewno, zawsze był pierwszym do pressingu i walki. Spróbował nawet swoich sił oddając strzał z dystansu, ale z szacunku do jego osoby, przemilczę powodzenie tej próby. Jego kompanami byli Fabregas i Bakayoko. Jego występu nie skomentuję, nie ze względu na szacunek. Ile można cały czas pisać o jego przeciętnych występach? Każdy, nawet najlepszy żart robi się z czasem nudny. W tym momencie trzeba zatrzymać się i ocenić grę Bakayoko. Mimo wszystko, biorą pod uwagę jego indolencję, talent i ogólny poziom ostatnich występów to pozytywnie zaskoczył. Był chimeryczny w swoich interwencjach, jednak były one skuteczne. Po końcowym gwizdku tylko to się liczy.

Wielkie słowa uznania należą się całej linii defensywnej. Nie popełnili żadnego błędu i zagrali na zero z tyłu. Stoperzy grali ofiarnie i skutecznie neutralizowali poczynania ofensywnego tria z Anfield. Rudiger rozegrał prawdopodobnie najlepszy mecz w swojej karierze. Zneutralizowanie Salaha to nie jest prosta sprawa, natomiast Niemiec świtnie podołał temu zadaniu. Jeśli chodzi o wahadłowych to Moses zaliczył asystę i nawet w jego grze defensywnej nie można się dopatrzeć większych mankamentów. Alonso rozegrał wyśmienite zawody. Nie wiele zabrakło a zakończyłby spotkanie z prawdopodobnie bramką sezonu.

Dzięki tej wygranej nadal mamy szansę na Top 4. Musimy liczyć na pomocną dłoń przeciwników,  jednocześnie wygrywając swoje mecze. W takim momencie sezonu szczególnie bolą głupio stracone punkty na początku sezonu.