Codzienna dawka informacji prosto ze Stamford Bridge. Blog prowadzony przed administrację fanpage Chelsea Poland.
niedziela, 29 kwietnia 2018
+/- Swansea 0:1 Chelsea
Wygraliśmy spotkanie z drużyną, która pierwszy celny strzał oddaje po 70 minucie, jednak gra Swansea nie prezentowała się aż tak źle. Wielokrotnie próbowali swoich szans, głównie strzelając z dystansu. Większość z nich omijała bramkę Chelsea w znacznej odległości. W podstawowym składzie zabrakło Williana. Antonio Conte postanowił zagrać trzema pomocnikami i dla Brazylijczyka zabrakło miejsca. Mecz od początku był apatyczny i pozostawał taki prawie do końca. Zmieniło się to po pierwszy celnym strzale ekipy Łabędzi. Od tego momentu kurczowo się broniliśmy, aż do końcowego gwizdka Jonathana Mossa.
Bohaterem meczu został Cesc Fabregas, strzelec jedynej bramki na taki tytuł zasługuję. Jednak jego gra tradycyjnie już nie była zachwycająca. Popełniał dużo błędów i znacząco spowalniał kontrataki, często zamieniając je w atak pozycyjny. Moim zdaniem najlepszy na boisku był N'golo Kante. Tego zawodnika wszędzie było pełno. W środku pola był odpowiedzialny za dwóch piłkarzy, bo Hiszpan był wiecznie spóźniony. Wspierał stoperów i wielokrotnie zbierał piłki "niczyje" piłki, wybijane przez obrońców The Blues. Może nie kreował zbyt wielu sytuacji, ale jego rola na boisku tego nie wymaga, mimo to kilka razy ciekawie rozegrał piłkę. Niewątpliwym plusem była również postawa Edena Hazarda który, zanotował asystę przy bramce Fabregasa. Była to setna bramka Chelsea w tym sezonie. Mógł nawet wpisać się na listę strzelców, jednak przy próbach wykończenia brakowało szczęścia.
Belga w akcjach ofensywnych wspierał Giroud. Niestety przeszedł obok meczu. W swoich poczynaniach był bezproduktywny i chaotyczny. Nie potrafił znaleźć wspólnego języka z kolegami z drużyny. Victor Moses, o jego negatywnych aspektach można pisać długo i namiętnie. Po raz kolejny udowodni, że jest po prostu mocno przeciętnym zawodnikiem, którego gra w obronie jest fatalna. W ofensywie zresztą nie jest lepiej. Chorobliwa potrzeba oddawania strzałów z każdej pozycji. Czasem się zastanawiam czy on po prostu nie zakłada sobie przed meczem, że musi oddać kilka strzałów i traktuję to jako sprawę honoru.
Analizując grę stoperów można dojść do wniosku, że po raz kolejny najsłabszym ogniwem jest Garry Cahill. Ma straszne problemy z wyprowadzaniem piłki, zazwyczaj są to podania do przeciwników narażające drużynę na stratę bramki. Popełnił błąd, faulując jednego z ofensywnych piłkarzy Swansea. Całe szczęście sędzia nie zobaczył tej sytuacji i karny nie został podyktowany. Pozostali stoperzy zagrali bardzo dobrze. W pełni wywiązywali się ze swoich boiskowych zadań, będąc pewnymi w swoich interwencjach.
Podsumowując nadal mamy szansę na Top 4. Przyznam szczerze, że sam w to wątpiłem, ale dzięki potknięciu The Reds w meczu ze Stoke wszystko mamy w swoich rękach. Wystarczy, że wygramy wszystkie spotkania do końca sezonu. Oczywiście mierzymy się z Liverpoolem na własnym stadionie i nie będzie to proste zadanie. Trzeba mieć nadzieję, że za The Blues będzie stało pucharowe zmęczenie rywali. Cel ambitny, ale sami naważyli sobie piwa, które muszą wypić, żeby za rok grać w fazie grupowej Ligi Mistrzów.

