sobota, 13 stycznia 2018

+/- Chelsea 0:0 Leicester



Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Wynik sam w sobie jest słaby, dodatkowo trzeba pamiętać, że jest to 4 mecz Chelsea, gdzie nie poznaliśmy zwycięzcy, co najgorsze 3 z rzędu bez żadnej bramki. Jednak spotkanie było interesujące i dużo się w nim działo. W pierwszym kwadransie zostaliśmy zdecydowanie stłamszeni przez epikę Lisów. W dalszej części spotkania ekipa The Blues starała się atakować. Na samych próbach się skończyło. Wyszliśmy można powiedzieć już tradycyjnym składem. Na trybunach zasiadł nowy nabytek czyli Ross Barkley. Podobno gotowy ma być już na rewanżowe starcie z Norwich. Dziwić może decyzja trenera, który po raz kolejny zrezygnował z usług Davida Luiza. Wrócił po kontuzji i wydawać się mogło, że wyjdzie w pierwszym składzie. W tej sytuacji, pogłoski o konflikcie piłkarz - trener mogą mieć uzasadnienie.



W tym miejscu zawsze zaczynam od piłkarza, który jest w mojej opinii zawodnikiem meczu. Zastanawiam się i nie mogę podjąć decyzji. Nie dlatego, że wybór jest za duży i tak trudno się zdecydować. Po prostu nie ma ABSOLUTNIE nikogo kto wykazał się czymś wybitnym. Bramkarz wykazał się klasową interwencją po strzale Wilfreda Ndidiego. Była to jedyna jego interwencja podczas 90 minut spotkania. Według mnie jest to zdecydowanie za mało, żeby określić kogoś mianem piłkarza spotkania. Analizując dalej, linia defensywna też nie popisała się niczym. Wszyscy stoperzy popełniali błędy, dopuszczając do groźnych sytuacji. W mediach mówi się tyle o transferze Mahreza do naszej ekipy, że czasem myślałem,iż piłkarze traktowali go jak kolegę i po prostu często oddawali mu piłkę umożliwiając mu zaprezentowanie swojej techniki użytkowej, którą niewątpliwie posiada. Jedynym piłkarzem, z którym Algierczyk nie miał łatwego życia to Antonio Rudiger, od którego Mahrez odbijał się jak od skały. Zazwyczaj motorami napędowymi są wahadłowi. Ciągną nasze ataki do przodu, czasem nawet wbiegając w pole karne. W tym meczu było inaczej. Hiszpan w swoich atakach był nijaki, często tracił piłki. Nie potrafił postawić się Riyadowi, który często robił z niego przysłowiowy wiatrak, był to widok nie codzienny i miejmy nadzieję, że to był wypadek przy pracy. Marcos mógł odmienić losy spotkania, w doliczonym czasie gry lecz po jego uderzeniu z rzutu wolnego piłkę na rzut rożny bezpiecznie sparował Kasper Schmeichel. Moses jak to Moses dużo szumu z przodu, zawsze pierwszy do kontrataku, bo jest szansa na strzelenie bramki, co w jego przypadku często wydaję się priorytetem. Dostosował się poziomem do wcześniej wspomnianych obrońców. Szczerze liczyłem na pojawienie się na boisku Davide Zappacosty, jego występ prawdopodobnie pokrzyżowała kontuzja Cahilla, bo jednak zmiany których dokonał Conte w 58 minucie były potrzebne niczym tlen.

Na boisku w drugiej połowie za słabego Hazarda i nie biegającego Cesca pojawili się Willian i Pedro. Z tej dwójki to Brazylijczyk zagrał zdecydowanie lepiej. Był bardzo aktywny i próbował brać na własne barki rozgrywanie. Morata, o nim już pisałem wielokrotnie i wiele złego. Nie ma sensu się nad nim już więcej pastwić. Napastnik żyje z podań a on takowych dzisiaj nie otrzymywał. Oczywiście znowu nie był się wstanie utrzymać na nogach po starciach z przeciwnikami. Jednak tym razem dodatkowo został złapany kilkakrotnie na pozycji spalonej.

W środku pola funkcjonowali Francuzi i Fabregas. Hiszpan był bliski ustrzelenia 50 bramki w Premier League, jednak jego strzał spektakularnie obronił bramkarz. Sam na boisku spędził blisko godzinę. Bakayoko osiadł na mieliźnie swojego poziomu i od paru spotkań nie wchodzi ponad to. W tym meczu był nieobecny. Sam komentator powiedział " Jest zagubiony, nie ma go ani w obronie, ani w ataku". Cała pomoc miała dużo pracy, z której po prostu się wywiązywała.

Jak widzicie przeanalizowałem, wszystkich piłkarzy, którzy brali udział w meczu. Skończyłem pisać ten tekst, miałem czas na zastanowienie się i nie jestem w stanie podjąć decyzji. Według mnie żadna osobowość nie wykazała się na tyle, żeby zyskać miano piłkarza meczu. Obecnie trwa okienko transferowe i to chyba jest już ten moment, że trzeba sprowadzić jednego może aż dwóch topowych piłkarzy. W innym przypadku dla nas kibuców może to być trudne pół roku.