Witajcie. Jako, że w ankiecie na naszej grupie dyskusyjnej wyraziliście chęć na to by bliżej poznać naszą redakcję, naszymi pierwszymi krokami będą opowieści o zaczątkach kibicowania The Blues. Jako pierwszy swoją przygodę opisał Eryk. Zapraszamy!
Mam na imię Eryk i urodziłem się w 1995 roku. Na co dzień studiuję w Poznaniu na
UP. Redaktorem na stronie CHELSEA POLAND jestem od około 3 miesięcy, ponieważ
chciałem spróbować swoich sił w czymś takim jak prowadzenie najlepszego
polskiego fanpage o tym klubie. W kilku zdaniach chciałem wam przedstawić
swoją historię o tym jak zostałem kibicem tego wspaniałego klubu, o którą
zostaliśmy poproszeni przez Was. A więc...
Moja przygoda jako fana Chelsea zaczęła się w bardzo dziwny sposób. Był to 2008 rok, a dokładniej 21 maja. Uczęszczałem wtedy do szóstej klasy i każdy tego dnia żył finałem Ligi Mistrzów. W tamtych czasach mało oglądałem piłkę, bo nie było jej tyle w telewizji jak teraz, że przychodzi weekend i od telewizora nie trzeba odchodzić, bo co chwilę grają jakieś kluby. I tego dnia każdy mówił tylko o tym, że Manchester United gra z Chelsea. Każdy bez wyjątku stawiał na czerwonych diabłów, bo wtedy grały tam takie gwiazdy jak Giggs, Ferdinand no i oczywiście młody talent jakim był Cristiano Ronaldo. O Ronaldo wtedy w szkole mówiono, że to najlepszy młody zawodnik i finał będzie dziś ich. Niestety nikt stawiając przed meczem na nich nie pomylił się. Ja od małego nie szedłem za głosem tłumu i zapytany komu dziś będę kibicował powiedziałem, że Chelsea. Każdy się zdziwił, że dlaczego to właśnie Chelsea. Kazali mi wymienić trzech zawodników z podstawowej jedenastki. Nie wymieniłem nikogo, bo nie znałem… Wróciłem ze szkoły i niecierpliwie czekałem na ten mecz. Gdy już wybiła godzina meczowa, to usiadłem na fotelu i czekałem na pierwszy gwizdek sędziego. Niestety w 26 minucie geniusz Ronaldo trafia bramkę. Wtedy pierwszy raz poczułem emocje piłkarskie!
Pierwsze nerwy i złość! Później same słupki obijane
przez graczy Chelsea, ale w duchu liczyłem, że zaraz trafią bramkę. No i stało
się! Tuż przed końcem pierwszej połowy strzela Lampard! Wtedy wielka
euforia i krzyk szczęścia! Przez całe 90minut bardzo podobała mi się gra Lamparda
oraz Drogby, którego do dziś jestem wielkim fanem. Mimo, że w tamtym
meczu obejrzał czerwoną kartkę. Karne to był horror i w ostateczności
przegrana Chelsea. Wiedziałem, że będę wyśmiany w szkole, że Chelsea przegrała
ten finał, ale mimo to z dumą szedłem do niej, bo Chelsea przegrała, ale
przecież dopiero w karnych.
W szkole nie uniknąłem spodziewanych docinek. I tak
właśnie się stało. Wystarczył mi jeden mecz i to w dodatku przegrany, żeby
zostać kibicem drużyny z Londynu. Dla wielu to dziwna sprawa, bo zostać kibice
drużyny która przegrywa finał w taki prestiżowych rozgrywkach jak Liga
Mistrzów? Podobała mi się wtedy ich gra mimo takiej defensywy, ale tacy
zawodnicy jak Lampard, Droga czy Terry spowodowali tamtego wieczoru, że
zacząłem się coraz bardziej interesować tym klubem. Dodam tylko, że nigdy
innemu klubowi nie kibicowałem i nadal nie kibicuje nawet tym z polskiej ligi.
Gdy tylko miałem możliwość, to zawsze oglądałem ich mecze. Od około 5 lat
oglądam praktycznie każdy z nich. A co w tym wszystkim jest najlepsze, od
tamtego finału z maja 2008 roku, osoby co wtedy kibicowały United, to
dziś są fanami, Barcelony, Realu i innych klubów. Mało kto z nich
jest nada fanem Manchesteru.
Kibicem The Blues jestem od 9 lat i oczywiście największym marzeniem jest pojechać na Stamford Bridge. Ta sztuka miała udać się w te wakacje ale niestety nie wyszło. Następne urodziny które obchodzę w sierpniu chce spędzić oglądać mecz ukochanej drużyny na żywo!
Ktoś musiał przełamać się i jako pierwszy
napisać swoją historię dotyczącą dlaczego to wybrał właśnie Chelsea. Nie będę
nigdy tego wyboru żałować, a z drużyną jestem na dobre i złe!
Pozdrawiam.
Eryk Gierałka
Pozdrawiam.
Eryk Gierałka
