czwartek, 30 listopada 2017

+/- Chelsea 1:0 Swansea

Gdy zobaczyłem skład Chelsea na to spotkanie przeżyłem lekki niepokój. Fakt - rotacja to rzecz konieczna jednak Swansea w tym sezonie gra dość trudny futbol dla przeciwnika.

Na szczęście początek gry uspokoił wszystkich fanów. Swansea nie była w stanie nic zrobić z dobrą dyspozycją The Blues. W składzie nie pojawił się Azpilicueta (szok!), Hazard, i Bakayoko. Zagrali natomiast Willian Pedro i Rudiger. Różnicy w jakości nie było. Chelsea grała dość pewnie, zwłaszcza w środku pola gdzie każda próba wyprowadzenia kontry przez gości kończyła się przejęciem piłki przez Kante. Fabregas kolejny raz zagrał na "rozegraniu" lecz tym razem nie zbyt było widać jego kreatywność. Ciężko przypomnieć sobie jakąś świetną prostopadłą piłkę. Swansea postawiła mur a Chelsea próbowała się przez niego przebić. Jedyną opcją było jego rozciągnięcie, czyli gra bokami.

Wahadłowi w postaci Zappacosty i Alonso dwoili się i troili jednak ich dośrodkowania czy płaskie czy wysokie albo były blokowane albo padały łupem Alfiego Mawsona. Dwoił się i troił także Morata z Willianem ale mur Swansea zdawał się być nie do skruszenia, a gdy udało się uderzyć na bramkę - jak natchniony bronił Łukasz Fabiański. W ofensywie jedynie Pedro zdawał się być totalnie bezproduktywny - spuścił z tonu i to dość mocno.

O grze obrońców wiele powiedzieć się nie da. Czyste konto przeciwko Swansea nie jest wyczynem niebywałym, jednak gol Rudigera już tak. Niemiec bardzo dobrze zachował się w polu karnym gdy po krótko rozegranym rzucie rożnym uderzał Kante a piłka rykoszetem trafiła na jego głowę. Instynkt godny napastnika.

3 punkty zostały na Stamford, najważniejsi gracze odpoczęli. No jedynie Antonio Conte został wyrzucony na trybuny ale jakie będą tego skutki jeszcze nie wiemy. Jeśli Chelsea w kryzysie ma grać tak jak podczas ostatnich kilku spotkań to nie chcę wiedzieć jak gra Chelsea w formie.