niedziela, 24 września 2017

+/- Stoke 0:4 Chelsea


Jeśli ktoś pamięta bój w Stoke on Trent z zeszłego sezonu (1:2 dla Chelsea) to wie, że gospodarze nie bywają zbyt gościnni dla przyjezdnych. Mecze ze Stoke na ich terenie są bardzo trudne a w tym sezonie przekonał się już o tym Manchester United i Arsenal. Mistrzowie to jednak Mistrzowie i wynik 0:4 musi robić wrażenie.

Dla przeciętnego fana The Blues ten mecz mógł sporo różnić się od pozostałych. Gra gospodarzy mimo powolnej transformacji zespołu w bardziej techniczny nadal polega na "laga w przód i walczymy". Ciężko więc było wyobrazić sobie Pedro czy Kante w walce o górne piłki. Zbijaki to ostatnia forma gry w jaką chciałby zagrać Antonio Conte. Chelsea by wygrać musiała się zmusić do gry z kontry lub bardzo szybkich rozegrań.

Zespół bez Fabregasa i Hazarda w pierwszym składzie spisywał się na tyle dobrze, że już po 30 minutach gry Stoke zostało skarcone za swoje błędy w defensywie. Można rzec, że Chelsea zagrała ten mecz w cieniu, a gdy tylko ten cień znikał robiła wielkie "bang" i nokautowała rywala.

W defensywie zagrali Rudiger, Christensen i Azpilicueta a na bokach Moses i Alonso. Styl gry Stoke wyraźnie pokazał nam, że Alonso fizycznie odstaje od rywali. Popełnił kilka błędów oraz kilka fauli i mógł zakończyć ten mecz z czerwoną kartką nim zmienił go Cahill. Nić porozumienia w środku pola muszą natomiast nawiązać Kante i Bakayoko bowiem mimo, że wspólnie występują w reprezentacji Francji to nowy nabytek Chelsea nie do końca  wie jak kiedy i gdzie się ustawić. Mimo wszystko zero bramek straconych w tym meczu to bardzo solidny tytuł.

W przodzie potrzebowaliśmy zrywów i szybkości co dali nam Willian i Pedro do spółki z Alvaro Moratą. Hiszpan zabił defensywę Stoke bez litości. Hattrick w lidze to solidna odpowiedź na hattrick Batshuayi'a w EFL Cup - właśnie taka rywalizacja nam się podoba.

Mecz trudny, z niewielkimi problemami w defensywie ale z czystym kontem - rozegrany w iście mistrzowskim stylu. Jeden z najtrudniejszych terenów w Premier League mamy już za sobą z pełną zdobyczą punktową i nadzieją na to, że potykać tam będą się inni. Well done!