wtorek, 15 sierpnia 2017

Wywiad Diego Costy dla Sportsmail

Nie minęło wiele czasu od momentu, gdy Sam Vokes strzelił bramkę na 3:0 dla Burnley w pierwszej połowie inauguracyjnego spotkania Chelsea w Premier League do dzwonka do drzwi w rodzinnym domu Diego Costy w północno-wschodniej Brazylii.
Sportsmail zjawiło się bez uprzedzenia czy zaproszenia pod jego rodzinnym domem i “jeszcze napastnik Chelsea” nadął poliki i pokręcił głową.
“Chelsea nieźle sobie radzi, nie?” Skrzywił się. “Czerwona kartka zmieniła przebieg spotkania. W każdym razie przebyłeś długą drogę, a ja nie mam niczego do ukrycia. Zapraszam do środka”.
Tak więc weszliśmy i zostaliśmy powitani przez jego rodziców, Jose de Jesusa i Josileide, a także przez kilku przyjaciół rodziny uściskami dłoni i uśmiechami.
Jego ojciec, znany jako Zeinha, nadał imię swojemu synowi po Diego Maradonie, a starszy brat napastnika nazywa się Jair po Jairzinho, który był brazylijską gwiazdą Mistrzostw Świata w 1970 roku.
Siadając na krześle w ogrodzie, Diego uśmiechnął się smutnie mówiąc “to było dziwne lato”. “Dziwne” to właściwe określenie.
Po tym, jak pomógł Chelsea zdobyć tytuł mistrza Premier League strzelając 20 bramek w debiutanckim sezonie Antonio Conte, zawodnik znajduje się ponad 8 tysięcy kilometrów od Stamford Bridge w czasie, gdy londyński zespół rozgrywa pierwszą kolejkę nowego sezonu.
W ciągu ostatniego miesiąca w internecie można było trafić na wiele materiałów o zawodniku, który między innymi udał się na przejażdżkę skuterem wodnym ze swoim psem, udał się do cyrku, czy… imprezował w koszulce Atletico Madryt.
Costa rozpoczął wakacje otrzymując wiadomość tekstową od Conte, w której poinformowany został, że jego kariera w Chelsea dobiegła końca. Pochodzący z Brazylii zawodnik nie był w klubie od czasu finału FA Cup w maju i podczas półgodzinnej rozmowy zrelacjonował nam, co się dokładnie wydarzyło.
Diego oskarża klub o traktowanie go “jak kryminalistę” i nie wyklucza podjęcia odpowiednich działań prawnych przeciwko klubowi. Dodaje także, że nigdy nie usunie SMSa od Antonio Conte, który już w styczniu blokował jego negocjacje kontraktowe i zarzuca mu “brak charyzmy”.
Mimo ukarania grzywną w wysokości kilku tygodniówek zawodnik ignoruje żądania klubu, aby powrócił do Anglii i trenował z drużyną rezerw. Reprezentant Hiszpanii naciska na transfer do Atletico Madryt i chce go zrealizować już w tym miesiącu, jednakże jest również gotowy na indywidualne trenowanie w Brazylii niedaleko jego domu, ignorując nieopłacone tygodniówki.
Jose Mourinho, poprzedni menedżer Costy w Chelsea, opisał kiedyś miejscowość, z której pochodzi zawodnik, Lagarto, jako tak odległe miejsce, że wydaje się, że znajduje się dalej niż wschodzące słońce. Miejscowość znajduje się ponad 120 kilometrów w głębi lądu od umiejscowionego na wybrzeżu Aracaju, czyli stolicy brazylijskiego stanu Sergipe. Jest to idealne miejsce, aby uciec od całego świata.
Lagarto ma jedynie około stu tysięcy mieszkańców i słynie z hodowli manioku jadalnego (rodzaj warzywa korzeniowego), a także z uprawy tytoniu. Jednak to Diego Costa jest najlepszą wizytówką miasta. Na jednej z przydrożnych ścian w mieście można nawet znaleźć mural przedstawiający Costę w niebieskiej poświacie i koszulce adidasa.
Jego rodzina nigdy się nie przeprowadzała.
“Dom był jedynie odnawiany. Nigdy nie można zapomnieć skąd się pochodzi”.
Na obramowaniu kominka znajduje się kawałek jego życia z Anglii i Hiszpanii, jak na przykład nagroda PFA Team of the Year, nagrody zawodnika meczu w spotkaniach przeciwko Evertonowi i Crystal Palace, czy nagroda Zarry z 2014 roku, która jest wręczana najlepszemu hiszpańskiemu strzelcowi w La Liga.
Pod koniec przegranego spotkania z Burnley tata Costy rzucił okiem na drzwi i potrząsnął głową. Diego powiedział: “Bądźmy szczerzy tato, grają w dziewiątkę”, a jeden z kolegów Diego dodał śmiejąc się “sprowadźcie Diego z powrotem!”, ale sam zawodnik jedynie się skrzywił.
Chelsea goniła rywali, a nasz bohater się coraz bardziej denerwował. David Luiz zmienił wynik spotkania na 3:2 na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry, a Costa upuścił telefon, wyskakując z kanapy w radości.
“Premier League to najlepsza liga. Te momenty, gonienie wyniku, gdy do końca pozostały sekundy. Po to żyjemy. Widziałeś mecz Arsenalu z Leicester? Szaleństwo. A Liverpool? 3:3, ostatnia minuta! Rooney z bramką dla Evertonu! Nie byłbym człowiekiem, gdybym za tym nie tęsknił”.
Napastnik podkreśla jednak, że nie spodziewa się, że Conte z nożem na gardle będzie go prosić o powrót.
Nie. Oboje wiemy, że menedżer nie chce mnie w zespole. Czekam aż Chelsea puści mnie wolno”.
“To nie jest tak, że chciałem odejść. Byłem szczęśliwy w Chelsea, jednak kiedy menedżer cię nie chce, to musisz odejść”.
Gdybyś zapytał o to moich kolegów z zespołu, powiedzieliby to samo co ja. Pisali mi wiadomości, że za mną tęsknią czy że bardzo mnie lubią. Jestem w stałym kontakcie z chłopakami, zwłaszcza z Cescem Fabregasem, Davidem Luziem i Willianem. Rozmawiamy i śmiejemy się wspólnie na WhatsAppie”.
“Zawsze pytają jak się mam. Oni naprawdę mnie lubią jako człowieka, którym jestem. Gdyby tak nie było, to by mi nie mówili takich rzeczy”.
Diego, co więc poszło nie tak?
Nie mogę mówić za innych ludzi, tylko za siebie. Miałem świetny sezon i walczyłem w każdym meczu do ostatniego gwizdka sędziego”.
Jednak nie zawsze wszystko było usłane różami na Stamford Bridge. W styczniu Sportsmail donosił, że Costa wplątał się w kłótnię z trenerem kondycyjnym Julio Tousem.
Po tym incydencie Conte odsunął Hiszpana od składu na następne spotkanie, tłumacząc jego absencję bólem pleców.
Nie, nie, nie. To była kara za moje nastawienie, a także za nienajlepsze zachowanie”.
Wtedy właśnie pojawiły się plotki łączące zawodnika z Chinami. Sytuacja została załagodzona, Costa negocjował nowy kontrakt z klubem, lecz pewne napięcie wciąż pozostało.
“W styczniu miały miejsce pewne sytuacje z menedżerem. Byłem już na końcu negocjacji nowego kontraktu i nagle klub uciął rozmowy. Podejrzewam, że stał za tym menedżer, że poprosił o to klub”.
“Wiem jakim typem osoby on jest. Jego pomysły są zawsze dopracowane i jasne, ale zawsze ma swoją opinię i nigdy jej nie zmieni”.
“Szanuję go jako trenera i uważam, że jest świetny w tym, co robi. Wykonał kawał dobrej roboty i jestem tego świadomy, ale nie szanuję go jako osobę. Nie jest typem trenera, który jest blisko ze swoimi zawodnikami. Jest bardzo zdystansowany i nie ma charyzmy”.
Słowo “charyzma” od razu przywołało nam na myśl Mourinho. Costa uśmiechnął się i przyznał, że Portugalczyk się z nim kontaktował.
“Dzwonił do mnie na mój prywatny numer tylko po to, żeby zapytać, czy wszystko jest w porządku i jak się mam. Życzył mi powodzenia”.
“Nigdy nie miałem żadnych problemów z Jose i żyjemy w bardzo dobrych relacjach. Nikt nie był szczęśliwy, gdy koniec końców nie wyszło mu w Chelsea”.
Diego wyciągnął swój telefon, aby odpowiedzieć przyjacielowi. Tutaj jest królem, chłopiec, który dostał się na szczyt, ale nigdy nie zapomniał, skąd pochodzi.
Na dowód tego należy wspomnieć, że kupuje on ziemię, aby stworzyć szkółkę piłkarską o nazwie Balon de Oro, a także współpracuje z miejscowymi władzami, by poprawić warunki życia młodym ludziom. 
Co ważne, mimo nie przebywania razem z zespołem w Londynie, 28-latek nie zapomina o formie i każdego dnia trenuje na siłowni w osobistym trenerem. W wolnym czasie grywa z przyjaciółmi w grę karcianą o nazwie Buraco, w Polsce znaną pod nazwą “remik brazylijski”.
To, co obecnie dzieje się w Chelsea jest smutne. Wiadomość tekstowa… Cóż, rozumiem, że trener może chcieć innego piłkarza, ale takich rzeczy nie załatwia się SMSem. Powinieneś być szczery i porozmawiać z kimś twarzą w twarz”.
“Alvaro Morata to świetny zawodnik. Miał udany sezon w Madrycie i patrząc na to, jak szalony jest dziś rynek transferowy, uważam, że była to odpowiednia cena za młodego i utalentowanego napastnika. Odniesie w Chelsea sukces”.
“Byłem na zgrupowaniu reprezentacji, sam w swoim pokoju, gdy dostałem wiadomość od Conte. Byłem zszokowany, że w taki sposób mnie o tym informuje. Pokazałem tą wiadomośc moim kolegom z drużyny i nie mogli uwierzyć, że zrobił coś takiego”.
“Byłem wówczas wściekły. Teraz już nieco ochłonąłem. Nie usunąłem tej wiadomości i jeśli ktoś oskarży mnie o kłamstwo, to mogę mu ją pokazać”.
“Wiadomość była krótka. Napisał, że nie liczy na mnie w najbliższym sezonie oraz że życzy mi powodzenia i wszystko najlepszego w przyszłości. Kropka”.
Napastnik powiedział również, że Conte nie poruszył tego problemu po porażce z Arsenalem w finale FA Cup.
“Nie, nie, nie. Nie było żadnej rozmowy. Conte ma swoją mentalność i uważa, że jest to najlepsza metoda pracy”.
“Dołączył do nas z ligi włoskiej, gdzie wszyscy są bardzo poważni, a trafił do szatni, gdzie być może było więcej humoru”.
“Największy problem w tym momencie to fani. Zawsze traktowali mnie bardzo dobrze podkreślam: zawsze, zawsze. Z tego powodu jestem smutny i mam nadzieję, że rozumieją, że czasami różne rzeczy dzieją się w piłce nożnej”.
“Conte to świetny trener i zasługuje, by być tam, gdzie jest. [Pozbycie się mnie] to jego opinia i ma swoje powody”.
Sprawy jednak stały się już naprawdę poważne. Prawnik zawodnika, Ricardo Cardoso, ostrzegł klub, że jego klient wykorzysta “wszystkie legalne mechanizmy”, aby wymusić transfer, a także określił zachowanie Conte jako “dyskryminację”.
Costa przyznaje, że niedługo wszystko się rozpocznie, tłumaczy:
W tej chwili jeszcze nie. Chcę, by wszystko zostało wykonane w odpowiedni sposób”.
“Dlaczego nie pozwolą mi odejść, skoro mnie nie potrzebują? Muszę zrobić, to co trzeba. Muszę myśleć o sobie. Zawsze byłem grzecznym chłopcem i próbowałem robić, to co słuszne”.
“Chcę dołączyć do Atletico. Rozmawiałem z dyrektorem Chelsea, Mariną Granovskaią. Powiedziałem: “Jeśli menedżer mnie nie potrzebuje, to chcę dołączyć do Atletico Madryt”.
“Odrzuciłem inne oferty. Chcieli mnie sprzedać do Chin i innych zespołów. Język bardziej mi odpowiada w Hiszpanii, a poza tym, to jeśli jestem skreślony, to dołączę do klubu, do którego chcę, a nie do takiego, który zapłaci najwięcej”.
“Diego Simeone chce mnie sprowadzić. Jasne, zawsze miałem z nim bardzo dobre relacje. Fani i ludzie mnie tam kochają i szanują”.
“W Chelsea chcą, bym trenował z rezerwami. Nie byłbym dopuszczony do szatni pierwszego zespołu i nie miałbym żadnego kontaktu z chłopakami ze składu”.
“Nie jestem kryminalistą i uważam, że jest to niesprawiedliwie. Nie zrobiłem niczego, by mnie traktowano w taki sposób”.
Jednak buntowanie się jest kosztowne.
Na początku dali mi tydzień wolnego więcej, lecz później już zaczęli mnie karać finansowo. Chcą, żebym trenował z drużyną rezerw, a ja tego nie zrobię. Nie jestem kryminalistą i nikt mi nie powie, że jest inaczej, więc jeśli mają potrzebę karania mnie finansowo, to niech mnie karzą”.
Tracę na tym każdego tygodnia, ale w życiu nie kieruję się pieniędzmi. To co jest ważne, to być szczęśliwym, a tutaj jestem z rodzicami i ludźmi, którzy mnie szanują”.
Na pytanie, czy kiedyś mógłby jeszcze wrócić do Chelsea lub rozważyć inny angielski klub, Costa odpowiada wprost: nie.
“Gdybym musiał, to zostałbym w Brazylii”.
“Jestem gotowy, by zostać rok w Brazylii i nie grać, nawet jeśli Chelsea przez rok mi nie zapłaci i będzie mnie karać finansowo. Wrócę silniejszy. Gdybym był czegoś winny, to wróciłbym i zrobił tak, jak każą.
“Na początku wakacji dali mi tydzień wolnego więcej, a później do mnie zadzwonili, żeby się dowiedzieć, gdzie jestem. Drużyna była już na tournée w Azji i mogłem wrócić jedynie do rezerw i stracić kontakt z chłopakami”.
“Wydaje się to smutnym i kiepskim życiem. Nikt nie szanuje tego, co zrobiłem dla klubu. Teraz jestem tutaj z ludźmi, którzy mnie kochają”.
“Chcę, by fani wiedzieli, że wciąż mi na nich zależy, ale nie zgodzę się na taką separację od zespołu”.
“Liczę na to, że jeszcze w tym miesiącu Atletico się dogada z klubem. Wówczas pojechałbym do Madrytu, trenował i odzyskał pełnię formy, a następnie byłbym w pełni przygotowany na Mistrzostwa Świata”.
 
Tłumaczył Jakub Grzeszczak