Nie minęło wiele czasu od
momentu, gdy Sam Vokes strzelił bramkę na 3:0 dla Burnley w pierwszej połowie
inauguracyjnego spotkania Chelsea w Premier League do dzwonka do drzwi w
rodzinnym domu Diego Costy w północno-wschodniej Brazylii.
Sportsmail zjawiło się bez
uprzedzenia czy zaproszenia pod jego rodzinnym domem i “jeszcze napastnik
Chelsea” nadął poliki i pokręcił głową.
“Chelsea nieźle sobie radzi, nie?” Skrzywił
się. “Czerwona kartka zmieniła przebieg
spotkania. W każdym razie przebyłeś długą drogę, a ja nie mam niczego do
ukrycia. Zapraszam do środka”.
Tak więc weszliśmy i zostaliśmy
powitani przez jego rodziców, Jose de Jesusa i Josileide, a także przez kilku
przyjaciół rodziny uściskami dłoni i uśmiechami.
Jego ojciec, znany jako Zeinha,
nadał imię swojemu synowi po Diego Maradonie, a starszy brat napastnika nazywa
się Jair po Jairzinho, który był brazylijską gwiazdą Mistrzostw Świata w 1970
roku.
Siadając na krześle w ogrodzie,
Diego uśmiechnął się smutnie mówiąc “to
było dziwne lato”. “Dziwne” to właściwe określenie.
Po tym, jak pomógł Chelsea
zdobyć tytuł mistrza Premier League strzelając 20 bramek w debiutanckim sezonie
Antonio Conte, zawodnik znajduje się ponad 8 tysięcy kilometrów od Stamford
Bridge w czasie, gdy londyński zespół rozgrywa pierwszą kolejkę nowego sezonu.
W ciągu ostatniego miesiąca w
internecie można było trafić na wiele materiałów o zawodniku, który między
innymi udał się na przejażdżkę skuterem wodnym ze swoim psem, udał się do
cyrku, czy… imprezował w koszulce Atletico Madryt.
Costa rozpoczął wakacje
otrzymując wiadomość tekstową od Conte, w której poinformowany został, że jego
kariera w Chelsea dobiegła końca. Pochodzący z Brazylii zawodnik nie był w
klubie od czasu finału FA Cup w maju i podczas półgodzinnej rozmowy
zrelacjonował nam, co się dokładnie wydarzyło.
Diego oskarża klub o traktowanie
go “jak kryminalistę” i nie wyklucza podjęcia odpowiednich działań prawnych
przeciwko klubowi. Dodaje także, że nigdy nie usunie SMSa od Antonio Conte,
który już w styczniu blokował jego negocjacje kontraktowe i zarzuca mu “brak
charyzmy”.
Mimo ukarania grzywną w
wysokości kilku tygodniówek zawodnik ignoruje żądania klubu, aby powrócił do
Anglii i trenował z drużyną rezerw. Reprezentant Hiszpanii naciska na transfer
do Atletico Madryt i chce go zrealizować już w tym miesiącu, jednakże jest
również gotowy na indywidualne trenowanie w Brazylii niedaleko jego domu,
ignorując nieopłacone tygodniówki.
Jose Mourinho, poprzedni
menedżer Costy w Chelsea, opisał kiedyś miejscowość, z której pochodzi
zawodnik, Lagarto, jako tak odległe miejsce, że wydaje się, że znajduje się
dalej niż wschodzące słońce. Miejscowość znajduje się ponad 120 kilometrów w
głębi lądu od umiejscowionego na wybrzeżu Aracaju, czyli stolicy brazylijskiego
stanu Sergipe. Jest to idealne miejsce, aby uciec od całego świata.
Lagarto ma jedynie około stu
tysięcy mieszkańców i słynie z hodowli manioku jadalnego (rodzaj warzywa
korzeniowego), a także z uprawy tytoniu. Jednak to Diego Costa jest najlepszą
wizytówką miasta. Na jednej z przydrożnych ścian w mieście można nawet znaleźć
mural przedstawiający Costę w niebieskiej poświacie i koszulce adidasa.
Jego rodzina nigdy się nie
przeprowadzała.
“Dom był jedynie odnawiany. Nigdy nie można zapomnieć skąd się pochodzi”.
Na obramowaniu kominka znajduje
się kawałek jego życia z Anglii i Hiszpanii, jak na przykład nagroda PFA Team
of the Year, nagrody zawodnika meczu w spotkaniach przeciwko Evertonowi i
Crystal Palace, czy nagroda Zarry z 2014 roku, która jest wręczana najlepszemu
hiszpańskiemu strzelcowi w La Liga.
Pod koniec przegranego spotkania
z Burnley tata Costy rzucił okiem na drzwi i potrząsnął głową. Diego
powiedział: “Bądźmy szczerzy tato, grają
w dziewiątkę”, a jeden z kolegów Diego dodał śmiejąc się “sprowadźcie Diego z powrotem!”, ale sam
zawodnik jedynie się skrzywił.
Chelsea goniła rywali, a nasz
bohater się coraz bardziej denerwował. David Luiz zmienił wynik spotkania na
3:2 na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry, a Costa upuścił
telefon, wyskakując z kanapy w radości.
“Premier League to najlepsza liga. Te momenty, gonienie wyniku, gdy do
końca pozostały sekundy. Po to żyjemy. Widziałeś mecz Arsenalu z Leicester?
Szaleństwo. A Liverpool? 3:3, ostatnia minuta! Rooney z bramką dla Evertonu! Nie
byłbym człowiekiem, gdybym za tym nie tęsknił”.
Napastnik podkreśla jednak, że
nie spodziewa się, że Conte z nożem na gardle będzie go prosić o powrót.
“Nie. Oboje wiemy, że menedżer nie chce mnie w zespole. Czekam aż
Chelsea puści mnie wolno”.
“To nie jest tak, że chciałem odejść. Byłem szczęśliwy w Chelsea,
jednak kiedy menedżer cię nie chce, to musisz odejść”.
“Gdybyś zapytał o to moich kolegów z zespołu, powiedzieliby to samo co
ja. Pisali mi wiadomości, że za mną tęsknią czy że bardzo mnie lubią. Jestem w
stałym kontakcie z chłopakami, zwłaszcza z Cescem Fabregasem, Davidem Luziem i
Willianem. Rozmawiamy i śmiejemy się wspólnie na WhatsAppie”.
“Zawsze pytają jak się mam. Oni naprawdę mnie lubią jako człowieka,
którym jestem. Gdyby tak nie było, to by mi nie mówili takich rzeczy”.
Diego, co więc poszło nie tak?
“Nie mogę mówić za innych ludzi, tylko za siebie. Miałem świetny sezon i
walczyłem w każdym meczu do ostatniego gwizdka sędziego”.
Jednak nie zawsze wszystko było
usłane różami na Stamford Bridge. W styczniu Sportsmail donosił, że Costa
wplątał się w kłótnię z trenerem kondycyjnym Julio Tousem.
Po tym incydencie Conte odsunął
Hiszpana od składu na następne spotkanie, tłumacząc jego absencję bólem pleców.
“Nie, nie, nie. To była kara za moje nastawienie, a także za
nienajlepsze zachowanie”.
Wtedy właśnie pojawiły się
plotki łączące zawodnika z Chinami. Sytuacja została załagodzona, Costa negocjował
nowy kontrakt z klubem, lecz pewne napięcie wciąż pozostało.
“W styczniu miały miejsce pewne
sytuacje z menedżerem. Byłem już na końcu negocjacji nowego kontraktu i nagle
klub uciął rozmowy. Podejrzewam, że stał za tym menedżer, że poprosił o to
klub”.
“Wiem jakim typem osoby on jest.
Jego pomysły są zawsze dopracowane i jasne, ale zawsze ma swoją opinię i nigdy
jej nie zmieni”.
“Szanuję go jako trenera i
uważam, że jest świetny w tym, co robi. Wykonał kawał dobrej roboty i jestem
tego świadomy, ale nie szanuję go jako osobę. Nie jest typem trenera, który
jest blisko ze swoimi zawodnikami. Jest bardzo zdystansowany i nie ma
charyzmy”.
Słowo “charyzma” od razu
przywołało nam na myśl Mourinho. Costa uśmiechnął się i przyznał, że
Portugalczyk się z nim kontaktował.
“Dzwonił do mnie na mój prywatny
numer tylko po to, żeby zapytać, czy wszystko jest w porządku i jak się mam.
Życzył mi powodzenia”.
“Nigdy nie miałem żadnych
problemów z Jose i żyjemy w bardzo dobrych relacjach. Nikt nie był szczęśliwy,
gdy koniec końców nie wyszło mu w Chelsea”.
Diego wyciągnął swój telefon,
aby odpowiedzieć przyjacielowi. Tutaj jest królem, chłopiec, który dostał się
na szczyt, ale nigdy nie zapomniał, skąd pochodzi.
Na dowód tego należy wspomnieć,
że kupuje on ziemię, aby stworzyć szkółkę piłkarską o nazwie Balon de Oro, a
także współpracuje z miejscowymi władzami, by poprawić warunki życia młodym
ludziom.
Co ważne, mimo nie przebywania
razem z zespołem w Londynie, 28-latek nie zapomina o formie i każdego dnia
trenuje na siłowni w osobistym trenerem. W wolnym czasie grywa z przyjaciółmi w
grę karcianą o nazwie Buraco, w Polsce znaną pod nazwą “remik brazylijski”.
“To, co obecnie dzieje się w Chelsea jest smutne. Wiadomość tekstowa…
Cóż, rozumiem, że trener może chcieć innego piłkarza, ale takich rzeczy nie
załatwia się SMSem. Powinieneś być szczery i porozmawiać z kimś twarzą w
twarz”.
“Alvaro Morata to świetny zawodnik. Miał udany sezon w Madrycie i
patrząc na to, jak szalony jest dziś rynek transferowy, uważam, że była to
odpowiednia cena za młodego i utalentowanego napastnika. Odniesie w Chelsea
sukces”.
“Byłem na zgrupowaniu reprezentacji, sam w swoim pokoju, gdy dostałem
wiadomość od Conte. Byłem zszokowany, że w taki sposób mnie o tym informuje.
Pokazałem tą wiadomośc moim kolegom z drużyny i nie mogli uwierzyć, że zrobił
coś takiego”.
“Byłem wówczas wściekły. Teraz już nieco ochłonąłem. Nie usunąłem tej
wiadomości i jeśli ktoś oskarży mnie o kłamstwo, to mogę mu ją pokazać”.
“Wiadomość była krótka. Napisał, że nie liczy na mnie w najbliższym
sezonie oraz że życzy mi powodzenia i wszystko najlepszego w przyszłości.
Kropka”.
Napastnik powiedział również, że
Conte nie poruszył tego problemu po porażce z Arsenalem w finale FA Cup.
“Nie, nie, nie. Nie było żadnej rozmowy. Conte ma swoją mentalność i
uważa, że jest to najlepsza metoda pracy”.
“Dołączył do nas z ligi włoskiej, gdzie wszyscy są bardzo poważni, a
trafił do szatni, gdzie być może było więcej humoru”.
“Największy problem w tym momencie to fani. Zawsze traktowali mnie
bardzo dobrze —
podkreślam: zawsze, zawsze. Z tego powodu jestem smutny i
mam nadzieję, że rozumieją, że czasami różne rzeczy dzieją się w piłce nożnej”.
“Conte to świetny trener i zasługuje, by być tam, gdzie jest. [Pozbycie
się mnie] to jego opinia i ma swoje powody”.
Sprawy jednak stały się już
naprawdę poważne. Prawnik zawodnika, Ricardo Cardoso, ostrzegł klub, że jego
klient wykorzysta “wszystkie legalne mechanizmy”, aby wymusić transfer, a także
określił zachowanie Conte jako “dyskryminację”.
Costa przyznaje, że niedługo
wszystko się rozpocznie, tłumaczy:
“W tej chwili jeszcze nie. Chcę, by wszystko zostało wykonane w
odpowiedni sposób”.
“Dlaczego nie pozwolą mi odejść, skoro mnie nie potrzebują? Muszę
zrobić, to co trzeba. Muszę myśleć o sobie. Zawsze byłem grzecznym chłopcem i
próbowałem robić, to co słuszne”.
“Chcę dołączyć do Atletico. Rozmawiałem z dyrektorem Chelsea, Mariną
Granovskaią. Powiedziałem: “Jeśli menedżer mnie nie potrzebuje, to chcę
dołączyć do Atletico Madryt”.
“Odrzuciłem inne oferty. Chcieli mnie sprzedać do Chin i innych
zespołów. Język bardziej mi odpowiada w Hiszpanii, a poza tym, to jeśli jestem
skreślony, to dołączę do klubu, do którego chcę, a nie do takiego, który
zapłaci najwięcej”.
“Diego Simeone chce mnie sprowadzić. Jasne, zawsze miałem z nim bardzo
dobre relacje. Fani i ludzie mnie tam kochają i szanują”.
“W Chelsea chcą, bym trenował z rezerwami. Nie byłbym dopuszczony do
szatni pierwszego zespołu i nie miałbym żadnego kontaktu z chłopakami ze
składu”.
“Nie jestem kryminalistą i uważam, że jest to niesprawiedliwie. Nie
zrobiłem niczego, by mnie traktowano w taki sposób”.
Jednak buntowanie się jest
kosztowne.
“Na początku dali mi tydzień wolnego więcej, lecz później już zaczęli
mnie karać finansowo. Chcą, żebym trenował z drużyną rezerw, a ja tego nie
zrobię. Nie jestem kryminalistą i nikt mi nie powie, że jest inaczej, więc
jeśli mają potrzebę karania mnie finansowo, to niech mnie karzą”.
“Tracę na tym każdego tygodnia, ale w życiu nie kieruję się pieniędzmi.
To co jest ważne, to być szczęśliwym, a tutaj jestem z rodzicami i ludźmi, którzy
mnie szanują”.
Na pytanie, czy kiedyś mógłby
jeszcze wrócić do Chelsea lub rozważyć inny angielski klub, Costa odpowiada
wprost: nie.
“Gdybym musiał, to zostałbym w Brazylii”.
“Jestem gotowy, by zostać rok w Brazylii i nie grać, nawet jeśli
Chelsea przez rok mi nie zapłaci i będzie mnie karać finansowo. Wrócę
silniejszy. Gdybym był czegoś winny, to wróciłbym i zrobił tak, jak każą.
“Na początku wakacji dali mi tydzień wolnego więcej, a później do mnie
zadzwonili, żeby się dowiedzieć, gdzie jestem. Drużyna była już na tournée w
Azji i mogłem wrócić jedynie do rezerw i stracić kontakt z chłopakami”.
“Wydaje się to smutnym i kiepskim życiem. Nikt nie szanuje tego, co
zrobiłem dla klubu. Teraz jestem tutaj z ludźmi, którzy mnie kochają”.
“Chcę, by fani wiedzieli, że wciąż mi na nich zależy, ale nie zgodzę
się na taką separację od zespołu”.
“Liczę na to, że jeszcze w tym miesiącu Atletico się dogada z klubem.
Wówczas pojechałbym do Madrytu, trenował i odzyskał pełnię formy, a następnie
byłbym w pełni przygotowany na Mistrzostwa Świata”.
