#TOP6:
Liverpool - Burnley 2:1
W tej okrojonej kolejce Premier League z TOP 6 swój mecz rozegrał tylko Liverpool. W niedzielne popołudnie na Anfield przyjechał dobrze spisujący się w tym sezonie zespół Burnley. I to właśnie goście fantastycznie rozpoczęli spotkanie. W 7 minucie po świetnej płaskiej wrzutce Lowtona, piłkę wślizgiem do bramki wpakował Barnes i Jurgen Klopp kolejny raz był w tarapatach. Przebieg spotkania był dość monotonny, Liverpool próbował atakować lecz odbijał się od muru obronnego graczy Burnley, którzy raz po raz nieśmiele kontrowali. Kiedy wydawało się, że ta dość nudna pierwsza połowa zakończy się prowadzeniem przyjezdnych, kolejną szarpaną próbę na gola zamienił Wijnaldum. Holender próbował zagrać piętką w polu karnym, lecz ta odbita od obrońcy spadła mu z powrotem pod nogi co sprawiło, że mógł z bliskiej odległośći pokonać bramkarza. Wszytskie gole w karierze Wijnalduma na angielskich boiskach były strzelane w meczach domowych. Niebywałe. Druga część gry wyglądała bardzo podobnie. Liverpool gra w tym sezonie bardzo nierówno, jednak tym razem od dość długiego czasu udało się wygrać dwa spotkania z rzędu. Stało się tak za sprawą świetnego gola Emre Cana z 61 minuty. Niemiec uderzył z dystansu i pokonał Heatona. Liverpool umacnia swoją pozycję w Top 4 z nadzieją na grę w Champions League.
#Reszta stawki
Hull - Swansea 2:1
W sobotę mieliśmy szlagier wśród zespołów walczących o utrzymanie. Odmieniony po zatrudnieniu Marco Silvy zespół Hull City podejmował walijską Swansea. Mecz rozpoczął się pod dyktando gości. Już w 8 minucie gry, stuprocentową okazję zmarnował Routledge, choć zasługa to bardziej bramkarza Hull. Jakupović wybronił także parę innych prób graczy Swansea, a po drugiej stronie Łukasz Fabiański zatrudniony był tylko raz przy groźnej wrzutce Grosickiego i próbie strzału głową Hernandeza. Istotnym też był fakt iż drużynie gości przyztrafiły się dwie kontuzje - Angela Rangela oraz Fernando Llorente.Druga połowa to kolejna szansa Wayne'a Routledge'a który z 10 metrów nie trafił w bramkę mimo iż Jakupović już był na ziemi. Od tego momentu sprawy w swoje ręce wziął zespół Hull, oraz wprowadzony w 62 minucie Omar Niasse, który parę minut później zdobył bramkę po świetnej dwójkowej akcji z Hernandezem. 78 minuta to kolejny popis asa w rękawie Marco Silvy. Niasse przyjął niespodziewaną piłkę w polu karnym, i od razu kropnął w bramkę. Po tym zdarzeniu mecz zapadł w śpiączkę, którą wybudził dopiero w doliczonym czasie gry gol ze stałego fragmentu gry Mawsona. 2-1 i Hull wciąż ma nadzieję na utrzymanie.
Bournemouth - West Ham 3:2
Ten mecz drużyn ze środka tabeli PL, był najciekawszym w tej kolejce. To ze względu na jego nietypowy przebieg. W 9 minucie po falu Feghouliego do 11tki podszedł Joshua King. Mimo świetnej dyspozycji, gracz Bournemouth nie trafił w światło bramki. Jeszcze w tej samej minucie, błąd przed polem karnym gospodarzy popełnił Arter, którego podanie przeciął faulujący wcześniej Feghouli. Ten zagrał do Michaela Antonio, a najlepszy snajper WHU świetnie obrócił się z obrońcą na plecach i mocnym strzałem pokonał Boruca. Roller Coaster. W 31 minucie, zrehabilitował się najlepszy strzelec Wisienek - King. Fantastycznie przerzucił sobie piłkę nad Fonte w polu karnym i strzelił, co dało wyrównanie. Ten sam Jose Fonte sprokurował drugi rzut karny dla gospodarzy. Tym razem do piłki podszedł Afobe. jednak jego strzał wybronił Randolph. Zmarnowana druga jedenastka. Tuż po przerwie bo w 48 minucie, piłkę po rzucie wolnym dość szczęśliwie zgrał Afobe, a z bliska do bramki skierował ją ponownie King. Było 2-1, i kiedy wydawało się, że spotkanie takim wynikiem się zakończy, wyrównującego gola dla West Hamu zdobył Ayew w 82 minucie. Jednak kolejnego Roller Coaster przeżyli kibice Bournemouth. W 90 minucie ich zespół wyprowadził świetną kontrę po której strzelał Wilshere. Randolph jego strzał wybronił, ale przy dobitce Kinga nie miał nic do powiedzenia. Joshua King zalicza hattricka, a tyle samo punktów w tabeli dopisuje sobie drużyna Bournemouth.
Everton - West Brom 3:0
Gracze Evertonu po wyjazdowej porażce z Tottenhamem podejmowali rewealacyjnie grającą drużynę West Bromwich Albion. Oba zespoły sąsiadują ze sobą w tabeli. Jednak mecz ten od początku do końca był pod dyktando drużyny z Goodison Park. Pierwszą bramkę w 39 minucie zdobył Kevin Mirallas, a mecz "zabił" tuż pred prerwą Schneiderlin. Gracze gości przez całe spotkanie oddali tylko 4 strzały w stronę bramki Evertonu. Natomiast Everton za sprawą gola z 82 minuty byłego gracza Chelsea - Romelu Lukaku , umocniło swoją 7 pozycję w tabeli, z nadzieją na walkę o europejskie puchary.
PEŁNA TABELA PREMIER LEAGUE TUTAJ.
