sobota, 25 lutego 2017

+/- Chelsea 3-1 Swansea

W 26 kolejce angielskiej Premier League mierzyliśmy się z walijską drużyną Swansea City. Było to 20 zwycięstwo Chelsea w obecnych rozgrywkach, i był to kolejny ważny krok w drodze po mistrzostwo.

Największym plusem spotkania z "Łabędziami" uznaję nie to co wydarzyło się podczas spotkania, lecz w jego przerwie podczas której rundę honorową wokół murawy miał legendarny gracz Chelsea - Frank Lampard. Frankie niedawno zawiesił buty na kołku, a zarząd The Blues wreszcie okazał szacunek do swoich byłych legend.

Odnosząc się do mojego ostatniego wpisu z tej serii po meczu pucharowym z Wolves, doczekaliśmy się występu Cesca Fabregasa (trzysetnego w Premier League). I to właśnie ten zawodnik był najlepszy w ekipie The Blues. Zawziętość Fabregasa i jego chęć do udowodnienia Conte iż należy mu się miejsce w pierwszej 11-tce, jest imponująca. Fabregas miał trzy dogodne sytuacje do pokonania Łukasza Fabiańskiego. Wykorzystał tylko jedną ale sam fakt z jaką łatwością odnajdował się w akcjach ofensywnych imponuje. Nie bez swojego słowa pozostał rywal Cesca w wyjściowym składzie - Nemanja Matić, który dał dobrą zmianę w drugiej połowie. Kolejny raz w meczu ligowym świetnie wyglądał Eden Hazard, który wypracował asystę przy golu mocno pracującego dziś Diego Costy. Jednak w naszej grze ofensywnej nie działo by się zupełnie nic gdyby nieocenony N'golo Kante. Grę i fenomen tego piłkarza ciężko opisać słowami, trzeba go po prostu oglądać. O ile ktoś nadąży wzrokiem za szybko poruszającym się francuzem. Swoje słowo uznania muszą dostać także Pedro, który kolejny raz swoją grą przypominał trochę Hazarda, oraz Victor Moses za swoją świetną grę w defensywie.

Jeśli chodzi o minusy wyciągnięte z tego spotkania, to postawiłbym tu na brak czystego konta. Mimo dość dobrej i zorganizowanej postawy Swansea w ty meczu, oddali oni tylko dwa strzały na bramkę Courtoisa. Jeden z nich został zamieniony na gola, co zdecydowanie przypada na konto Garego Cahilla do spółki z Costą, którzy odpuścili krycie Llorente. Warto zaznaczyć, że gol ten padł z minimalnego spalonego, który obciąża trójkę arbitrów, Ponad to sędzia popełnił dość poważny błąd nie dyktując rzutu karnego dla Swansea przy ręce Cesara Azpilicuety. Reszta graczy wypadła dość poprawnie w tej świetnie funkcjonującej maszynie kroczącej po mistrzostwo Premier League.